niedziela, 13 kwietnia 2014

32.



***
‘Co w tobie lubię
Przytulasz mnie mocno
Mówisz że jestem tą jedyną,
z którą chcesz spędzić wieczór.
Szepcz mi do ucha
Powiedz to co chcę słyszeć.
Bo lubię w tobie prawdę.
To jest to co w tobie lubię.’

Staliśmy z chłopakami na balkonie i gadaliśmy o tej dziwnej sytuacji, co przydarzyła się mi, Katie i Harremu na lotnisku. No bo co ten gościu odpierdolił. Potrącił Katie, co nie przeszkadzało jej- ale mnie tak- potem dał jakieś gówno mówiąc, że ma tego pilnować i nie oddawać JEMU. Phi co za idiota. Liam miał to zbadać i tak też zrobił.
-Więc co to za gówno?- westchnąłem opierając się o barierkę i zaciągając się kolejny raz dymem nikotynowym.
-Co jakbym ci powiedział, że każdy gangster, diler i chuj wie kto jeszcze chce mieć tą kartę pamięci?- wyszczerzyłem na niego oczy- tu- obracał teraz tą kartę między palcami- jest wszystko zaczynając od najlepszych dragów, samochodów, części, a kończąc na planie broni nuklearnej- Malik zakrztusił się piwem, tak jak loczek.
-Chyba sobie kurwa z nas kpisz!- warknął Malik, na co trąciłem go łokciem. Drzwi są otwarte, a Katie śpi. – sory- zwrócił się do mnie- broń nuklearna? Liam oni nas zabiją, żeby to gówno zdobyć.
-Czekajcie- zaczął O’Conner- każdy tego chce, zgarniemy kupę szmalu za to badziewie- młody dobrze myśli.
-Okradnijmy Bragę, chuj ma dużo szmalu- stwierdził Liam. Zmarszczyłem brwi, ta kurwa okradnijmy najwyżej postawionego dilera w Hiszpanii gościu ma w chuj dojść, przecież żyje się raz, bawmy się, pieprzmy. Ja pierdole ja chce jeszcze pożyć! Mam Katie, chce z nią być. – Louis- warknął- słuchasz mnie?
-Czy ty się słyszysz?!- uniosłem się. Kiedyś on był ten rozważny, a teraz?! – chcesz okraść dilera?
-On jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Stary będziesz żył z Katie jak król.
-Jak król mówisz?- uśmiechnął się chytrze- ile on ma w sejfie?- zaśmiał się.
-Gdyby miał to przeliczyć na każdego z nas, czyli 7 osób wychodzi po 200 na głowę- powiedział z dumą Liaś.
-Ryzykować dla tysięcy?- prychnął Zayn, na co Payne przywalił sobie w głowę.
-Chłopie mówimy tutaj o milionach. 200 milionów na każdego.
-Wchodzę- powiedział z zaciszem Malik.
-Ja też- zawtórował mu O’Conner. – Tommo?- patrzyli na mnie wyczekująco, aż w końcu kiwnąłem głową, że się zgadzam.
-Jutro lecimy na wyspy- zarządził Liam, który nie wiedzieć kiedy i w jaki sposób przejął rolę szefa naszej ekipy. Zgasiłem niedopałek i wróciłem do pokoju. Zdjąłem koszulkę i spodnie, które rzuciłem na podłogę. Położyłem się obok śpiącej już brunetki, którą przyciągnąłem do siebie.
***
Obudziły mnie pocałunki składane na mojej twarzy. Leniwie przetarłam oczy, a później uniosłam powieki. Loui teraz nawijał sobie na palec moje brązowe włosy i uśmiechał się do mnie. Złapałam go za szyję i szybko pocałowałam, po czym przeniosłam się do pozycji siedzącej.
-Czemu mnie obudziłeś?- zapytałam z lekkim oburzeniem.
-Za jakieś 2 godziny mamy samolot- uśmiechnął się lekko, ale był jakiś nieswój. On coś ukrywa, coś leży mu na serduszku.
-Coś się stało?
-Tak jakby- wygiął wargi w krzywy uśmiech. Uniosłam brwi i czekałam wyczekująco aż coś powie. Wziął głęboki oddech. – pamiętasz co się wczoraj stało na lotnisku?- przytaknęłam. Jak mogłabym nie pamiętać? Skoro jakiś typek wpada na mnie daje jakieś ustrojstwo, a potem ucieka mówiąc, że ON nie może tego dostać. Kto by zapomniał taką dziwną sytuacje?- Liam wczoraj sprawdził tą kartę pamięci i…
-Iiii? – przeciągnęłam. Szatyn odchylił głowę głęboko wzdychając, a potem patrząc na mnie lekko się uśmiechnął.
-Tam są plany broni nuklearnej, każdy gangster chce to mieć- wyszczerzyłam na niego oczy. – chcemy też okraść Bragę- wyszczerzył się szeroko.
-Myślisz, że to takie łatwe? Wiesz ile on ma dojść? On przemyca narkotyki za granicę Lou! Życie ci niemiłe!?- krzyczałam po nim. Teraz czuję się jak matka, która wrzeszczy na swojego syna, który chce zrobić niewyobrażalnie głupią rzecz na świecie. Z tym wyjątkiem, że ja opieprzam swojego chłopaka. Niebieskooki spuścił głowę- a potem co zrobisz?- zapytałam z kpiną w głosie.
-A potem będę żył z tobą jak król- uniosłam brwi ze zdziwienia. – do końca życia- uśmiechnął się i złapał dłonią za mój policzek, który zaczął gładzić. – na głowę wychodzi po 200 milionów.
-Co?!- zadławiłam się własną śliną. – że aż tyle!?- pokiwał pionowo głową z uśmiechem.
-To jak wchodzisz?- przytaknęłam, a po zbliżył swoje wargi do moich. – mamy jeszcze dwie godziny- mruknął mi do ucha.
-Idę się ubrać- odepchnęłam go i szybko załapałam za ubrania.
-Czemu się ze mną droczysz!?- krzyknął za mną, na co zaśmiałam się pod nosem. Weszłam pod prysznic i odkręciłam zawór. Lenia woda oblała moje ciało wywołując dreszcz. Umyłam się, a potem wytarłam ręcznikiem. Ubrałam standardowo bokserki i stanik, a potem czarne spodenki oraz błękitną bluzkę. Wysuszyłam włosy, które później rozczesałam. Wyszłam z łazienki, gdzie na łóżku siedział Loui. – Katie chodź do mnie.
-Jestem głodna- stwierdziłam i wyszłam z pokoju i skierowałam się na dół, gdzie siedział Zayn. Malik pił colę i jadł tosty. – mogę?
-Jasne Katie- podsunął mi talerz pod nos, a ja zaczęłam pałaszować. Mulat podał mi także puszkę z oranżadą, za co mu podziękowałam. Po śniadaniu pozmywałam i poszłam do mojego i Lou pokoju, żeby się spakować. Kiedy przekroczyłam próg, Tomlinson dalej leżał na łóżku i nad czymś zawzięcie myślał. Spakowałam torbę, a później położyłam się obok. Nie zauważył mnie, dlatego trąciłam go lekko łokciem w żebra.
-Długo tak leżysz?
-Nie, nad czym myślisz?- uśmiechnął się, a potem przyciągnął moją głowę do swojej klatki piersiowej. Pocałował w czubek głowy.
-Gdzie chcesz mieszkać?- zdziwiło mnie to pytanie.
-W Los Angeles.
-To raczej nie będzie możliwe jak okradniemy Bragę.
-To zmieniam zdanie, chcę mieszkać tam gdzie ty- zaśmiał sie pod nosem. – gdzie ty chcesz mieszkać?
-Myślałem o Hawajach albo Rio de Janeiro. Wybierz ty- wstałam i usiadłam na nim okrakiem. Łokcie oparłam o jego tors i podparłam dłońmi brodę.
-Może Rio?
-Wiedziałem, że wybierzesz to miejsce- pochyliłam się i pocałowałam go, po czym położyłam głowę na jego klatce piersiowej uważnie nasłuchując bicia jego serduszka. Po 15 minutach do naszego pokoju wpadł Liam mówiąc, że jedziemy na lotnisko. Loui wziął nasze torby i zeszliśmy na dół. Wpakowaliśmy wszystko do bagażnika i pojechaliśmy na lotnisko. Przeszliśmy odprawę i siedzieliśmy już w samolocie. Słuchaliśmy z Tomlinsonem piosenek przez słuchawki i przytulaliśmy się.  
***
Po wylądowaniu pojechaliśmy do domu mojego kuzyna. Się Geo ucieszy. Droga zajęła nam 25 minut. Weszliśmy- a właściwie to oni szli za mną- bez pukania. W salonie siedział Geo, Justine i Vicky. Ich wzrok automatycznie padł na mnie.
-Czego ty znowu chcesz?- warknął mój kuzyn.
-Zayn kto to?- odwróciłem się w stronę Katie, która dokładnie przyglądała się Geo i dziewczynom. Oczy blondyna się zaświeciły, a wyraz twarzy złagodniał. Louis za to był lekko wkurwiony. Justine patrzyła na nią z zazdrością, a Vicky uśmiechnęła się przyjaźnie.
-To mój kuzyn Geo, kuzynka Vicky i Justine- przedstawiłem ich- a to Katie- Tomlinson zarzucił jej ramie na barki i pocałował. Później popatrzył na Geo. Nie dziwie mu się, Katie to bardzo ładna dziewczyna i zajebiście seksowna, chce pokazać światu, że jest jego.  Vexy ziewnęła, a Lou spojrzał na Vicky.
-Jasne- powiedziała blondynka. Czy oni czytają sobie w myślach?! Jak to możliwe i dlaczego ja tak nie potrafię!? Tommo uśmiechnął się przyjaźnie, a potem wziął Kat na ręce i poszedł na schody. Wszedł do góry, a chwile później usłyszeliśmy trzask. – co tym razem?
-Nic- odrzekła Nikki, spojrzałem na nią pytająco, na co uniosła brwi. Aaaa już wiem o co jej biega. Ey my też potrafimy sobie czytać w myślach. Ale czad! –zostaniemy tutaj jakieś dwa, trzy dni. Potrzebujemy szybkich wozów- spojrzała flirciarsko na Geo, który tylko się zadziornie uśmiechnął.
-Wyścig jest o 22 jak zawsze zresztą. Co ty kombinujesz Malik?- zwrócił się do mnie.
-Masz tu jakieś wozy? Potrzebujemy – zamyśliła się na chwilę i spojrzała w okno- 4 szybkie wozy…
-Bardzo szybkie –dodał Liam.  Geo zaczął się zastanawiać nad czymś, czego w ogóle nie powinien robić, bo jest durny. On nie myśli, a jak już próbuje to zajmuje mu to dużo czasu i zawsze coś spierdoli. 
-Mam cztery wozy, ale nie wiem czy z nich coś wyciśniecie- wzruszyła ramionami moja kuzynka. Później zaprowadziła nas do garażu.
-Jaja sobie robisz?! Jak my się mamy tym ścigać!? –zacząłem się drzeć. – Vicky wiesz, że cie kocham, ale to przegięcie. Pożyczcie swoje wozy.
-Bierzecie te, albo spadajcie!- krzyknął Geo. Staliśmy teraz naprzeciwko siebie i zabijaliśmy się wzrokiem. Nikki odciągnęła mnie od niego.
-Damy rade je podrasować, ale potrzebujemy pomocy. Gdzie tu jest jakiś DOBRY warsztat- dobry czyli z zajebistymi częściami. Vicky wytłumaczyła, że to zajmie kilka dni, żeby dowieść tu części. Czyli jednym słowem mamy przejebane.

***
‘Chłopcy będą chłopcami w pogoni za nagrodami
Walczącymi za idealnymi dziesiątkami
Ty jesteś wszystkim co chcę
Piękniejsza niż one wszystkie
Dziewczyno zajmij miejsce tuż obok mnie
Jesteś wszystkim, czego będę kiedykolwiek potrzebować
Obiecaj mi, że nic nie zmienisz
Nic nie zmienisz’

Katie leżała wtulona we mnie i odpoczywała, ale oszołomy zaczęli drzeć mordy. Próbowała wstać, ale jej nie pozwoliłem. Nie musi tam przecież iść, poradzą sobie bez niej. Wiem, że jest ciekawa, ale wolę, żeby leżała tutaj ze mną.
-Loui no- mruknęła niezadowolona- chodź- westchnąłem głęboko i poszliśmy do nich na dół. W salonie ich nie było, a krzyki dobiegały z garażu, dlatego tam właśnie poszliśmy.
-Żartujesz sobie!? Czekać 5dni na jakieś zjebane części?! Jakbyś nie mógł swojej jebanej dumy wsadzić do kieszeni!- wrzeszczał Malik po swoim kuzynie. Katie spojrzała kątem oka na mnie, a potem złapała za moją rękę.
-Zamknij się! Ciesz się, że w ogóle pozwoliłem was tu mieszkać!
-Robisz mi wielką łaskę?! Pierdol się nie musimy tu mieszkać! – brunetka mocniej ścisnęła moją dłoń. Zayn odwrócił się na pięcie, a potem spojrzał wkurzony po wszystkich oprócz Vexy, bo do niej się lekko uśmiechnął.
-Jak zawsze!- prychnął pod nosem Geo- uciekasz jak sobie nie radzisz!- Malik zacisnął dłonie w pięści i się na niego rzucił. Zaczęli się okładać.
-Loui- powiedziała cicho Katie, dlatego na nią spojrzałem. Wskazała wzrokiem na mulata. Wywróciłem oczami i odciągnąłem go od blondyna.
-Spadam stąd- mruknął.- nie będę mieszkał z tym ciulem- już miał wychodzić, ale brunetka złapała go za ramię.
-My też. Możemy iść do moich przyjaciół- tak też zrobiliśmy. Pozbieraliśmy klamoty, które godzinę temu przynieśliśmy i poszliśmy do willi, w której mieszkała Kat ostatnim razem. Drzwi otworzył jakiś chłopak, który od razu przytulił Katie.- cześć Sc
ott, pomieszkamy tu kilka dni okay?- zatrzepotała rzęsami, na co on uśmiechnął się szerzej.
-Pewnie mała, wchodźcie- otworzył szerzej drzwi i weszliśmy do środka. W salonie siedziało dużo ludzi, a kiedy nas zobaczyli od razu wstali i zaczęli witać się z Katie. – potrzebujesz czegoś jeszcze?
-Szybkich wozów- dodała Nikol.
-Skoro blondyneczko- uśmiechnął się do Nikki, która lekko poróżowiała- chcesz naprawdę szybkich aut, my ich nie mamy, ale ma je Will, możecie się dzisiaj z nim i jego ziomkami ścigać. Damy wam nasze wozy i pomogę je podrasować- Nikol słuchała go jak zaczarowana. Była zadowolona i troche purpurowa. Czy ona się go wstydzi?! Nikki Swan jest zawstydzona jakimś gościem! No nieźle. Poszliśmy zanieść torby do pokoi, a później Scott zaprowadził nas do garażu. Wskazał cztery wozy, bo tyle potrzebowaliśmy, którymi mieliśmy się zająć. Jedno miał podrasować Liam, drugie Zayn, trzecie Nikki ze Scottem, a czwarte Katie razem ze mną. Wyścig jest za 6godzin. Całe południe spędziliśmy nad pracą, z małą przerwą, bo podczas niej jechałem z Katie do jakiegoś Nialla. Chłopak mieszkał w olbrzymiej willi, czyli że jest dziany jak cholera. Drzwi otworzył nam jakiś blondyn.
-Niall potrzebujemy butli z podtlenkiem azotu.
-Cześć Katie, też miło cie widzieć- powiedział z sarkazmem, a później ją przytulił. Za dużo gości to robi. – chodźcie – wskazał głową, abyśmy poszli za nim. Po chwili staliśmy w garażu, gdzie było pełno odjechanych wozów. Podał Kat osiem butli, a potem spojrzał na mnie. Posłałem mu złowrogie spojrzenie. – to jest Louis?
-Tak- pokiwała pionowo głową uśmiechając się do mnie. – dziękuję Nialler- przytuliła go co odwzajemnił. Potem blondyn pomógł nam zanieść osiem sztuk podtlenku azotu w butlach do wozu. Wsiedliśmy następnie do samochodu i pojechaliśmy do domu. Droga minęła nam szybko, a po przekroczeniu progu garażu wzięliśmy się do roboty. Skończyliśmy, a potem pojechaliśmy za Scottem na miejsce wyścigu. Wszędzie było pełno małolatów i półnagich lasek, które dokładnie lustrowały mnie, Malika i Liama no i Scotta. Zarzuciłem ramię na barki Katie i przyciągnąłem do siebie. – Loui- mruknęła dlatego zatrzymałem się i popatrzyłem na nią. – a co jeśli nam się nie uda i Braga… no wiesz… któreś z nas- przejechała palcem wskazującym po szyi.
-Nawet tak nie gadaj- warknąłem- nie chcę żeby coś tobie i reszcie się stało rozumiesz?- pokiwała głową- a teraz się uśmiechnij- lekko uniosła kąciki ust ku górze. Pochyliłem się i musnąłem jej wargi.
-No Scott kim są te śliczne panie?- przez tłum przedostał się do nas jakiś osiłek z ekipą. Miał blond włosy i zachowywał się jak złamas. Patrzył na Katie po czym oblizał wargi, które następnie przygryzł.
-Te śliczne panie i oczywiście ci panowie chcą się z tobą ścigać, a stawką są wozy- zaniósł się niepohamowanym śmiechem. – panie, panowie – zwrócił się do nas- to właśnie Will.
-A ten aniołek to…?- wskazał na James.
-Ten aniołek jest zajęty- warknąłem, a on się tylko chytrze uśmiechnął. – ścigamy się czy będziesz tylko ją rozbierał wzrokiem?- zaśmiał się. Gościu myślisz, że ja cie nie rozgryzę!? Śmieszny jesteś, jeszcze jakiś czas temu byłem taki sam… no prawie… ja jestem przystojniejszy, laski wolą mnie i oczywiście jestem królem wyścigów.
-Pokaż na co cie stać Tomlinson- no czyli wie kim jestem i jest świadom porażki. – skoro chcecie MOJE wozy ja też coś chcę jeśli przegracie- czułem jak mięśnie mi się napinają- aniołek spędzi ze mną noc- Katie zadrżała. Spojrzałem na nią. Zagryzała wargę i spuściła głowę.
-Zapomnij!- wyśmiałem go. Chyba śni, że założę się o Katie. Wiem, że wygram, ale ona nie jest rzeczą.
-Trudno fajnie, że…
-Zgoda- wszyscy spojrzeliśmy na Vexy, która zaciskała dłonie w pięści. – jeśli my wygramy dostajemy wozy, a jak wygrasz ty… spędzę z tobą noc.
-Nie!- warknąłem.
-Loui to jedyny sposób, żeby się zgodził.
-Piękna i mądra- powiedział z zachwytem.- to jak Tommo?- znowu popatrzyłem na Katie, która zachęcająco pokiwała głową.
-Niech będzie- podaliśmy sobie dłonie, a następnie ustaliliśmy kto pojedzie pierwszy. Wypadło na Nikol, potem Zayn, Katie i ja. Nikki zajechała białym Mitsubishi Lancer Evolution klik na linię startu, a zarazem mety. Chwilę potem wysiadła, żeby wysłuchać jak przebiega trasa.

-Każdy wykonuje jedno okrążenie. Jedziecie przez dwa skrzyżowania, później naokoło parku, przez rynek i koniec. Nie dajcie się złapać, a będzie wszystko idealnie- przytaknęliśmy, a blondynka wsiadła do wozu. Miała ścigać się z jakimś gościem. Przed samochody wyszła latynoska ubrana w kusy biały top, przykrótkie szorty no i buty na obcasie. Karmelowe włosy opadały jej kaskadami na ramiona i plecy. Uniosła ramiona w górę, a potem opuściła dając znać, że wyścig się już rozpoczął. Swan już na samym początku osiągnęła prowadzenie. Kiedy zniknęli nam z pola widzenia, na start zajechał Malik. Po niespełna 10 minutach Nikki pierwsza przekroczyła metę, a Zayn wystartował. Szczerze to się o nich nie martwię, bo to do mnie należy najważniejsza cześć. Jak przegram Katie pójdzie to tego skurwiela, ale ja nigdy nie przegrywam. Więc nie ma się co martwić. Vexy zajechała na start. Malik tak jak jego przeciwnik na równi przekroczyli metę. Widać, że grają ostro co wnioskuję po wozie mojego przyjaciela. Cały poobijany, a był piękny. James jak zwykle wystartowała z dęba, a później było już tylko widać dym.
-Stary – poczułem czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłem się i widzę O’ Connera- nie ma się co łamać- prychnąłem pod nosem- no bo jak tylko przegrasz to on – tu wskazał na blondyna- będzie miał na noc twoją dziewczynę- podkreślił słowa: miał na noc twoją dziewczynę, a ja zacisnąłem tylko mocniej dłonie w pięści i mordowałem wzrokiem Willa. Otóż nie będzie miał jej na noc, na dzień, nawet na sekundę, bo Katie jest tylko moja! Wsiadłem do samochodu i podjechałem na start, chwilę potem już ruszyłem, bo James ukończyła wyścig. W błyskawicznym tempie zmieniałem biegi. Na ogonie siedział mi ten cały Will. Nie pozwoliłem mu siebie wyprzedzić, dlatego zaczął uderzać w mój wóz od tyłu, a przecież to nie po bożemu. Na zakrętach wykonywałem drift. Przejechałem przez skrzyżowania, następnie okrążyłem park i przemknąłem 180km/h przez rynek, na którym zaczęły gonić nas psy. Zaciągnąłem ręczny i jechałem teraz tyłem. Uśmiechnąłem się triumfalnie to tego oszołoma, a potem pokazałem mu środkowy palec. Znów jechałem normalnie. Wcisnąłem guziczki na kierownicy co dodało mocy mojej maszynie. Wygrałem, zatoczyłem kółko i wysiadłem tylko po to powiedzieć przyjaciołom, że za nami jadą gliniarze i że spadamy. Harry, Izzy, Scott i Liam wsiedli do nowych furek, a my do starych i wróciliśmy do domu. Ta ten dzień należy jak najbardziej do udanych. Wygraliśmy, a Kat nie musi być teraz z jakimś oblechem. Od razu po przekroczeniu progu domu, Katie poszła do góry. Zabrałem z lodówki dwie puszki coli i ruszyłem za nią. Nie było jej w pokoju przez co wnioskuję, że jest w łazience. Po cichu weszłam do tego pomieszczenia i zabrałem jej ubrania po czym wróciłem i położyłem się na wielkim łóżku zakładając ręce pod głowę.
-No to chyba kpina- krzyknęła niezadowolona po jakiś dwudziestu pięciu minutach. Zacząłem śmiać się pod nosem- Loui oddawać moje ubrania!

-Czemu od razu wnioskujesz, że to ja je zabrałem?- drzwi się uchyliły, a do mnie wyszła brunetka owinięta tylko w sam ręcznik. – tak wyglądasz o wiele lepiej- uśmiechnąłem się, a ona podparła się ręką o biodro, a palcem wskazującym pukała się w czoło. Podeszła do łóżka, a ja wykorzystałem chwilę i pociągnąłem ją na siebie. Oparła łokcie o moją klatę, a dłońmi przytrzymywała brodę. Patrzyła mi się w oczy i lekko uśmiechała- Kat co jakbym przegrał ten wyścig?- zmarszczyłem brwi.
-To bym już nigdy się do ciebie nie odezwała i wróciłabym do domu- zmarszczyła nosek. – pytanie jak ty byś się czuł, gdyby Will wygrał- mięśnie mi się napięły, a tętno przyśpieszyło.
-Na pewno byś do niego nie szła- zapewniłem- jesteś moim aniołkiem i nawet przez sekundę nie pozwoliłbym mu cie mieć, a wiesz czemu?- pokiwała przecząco głową- bo jesteś moim całym światem- uśmiechnęła się szerzej, a potem naparła swoimi wargami na moje. Oddawałem każdy z jej pocałunków. To będzie naprawdę ciekawa noc. 
________________________________
Dziękuję serdecznie tym osobą, które komentują, bo to dzięki wam mam jeszcze ochotę pisać. Uwielbiam was!! Dziś bez pytań, bo zaraz ide spać xd
Buźka miśki ;**

10 komentarzy:

  1. WOOAH *O*
    Świetny rozdział, a końcówka jest wgl genialna <3
    czekam na nn ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Omnomn <3333 Boski

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne :D
    Ciekawie by było jakbyś coś zrobiła tak, że nie zdradzała nam wyników wyścigu :P
    Wtedy to by było Epickie :D
    <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo bez pytanek? Never mind jak zwykle cudo, idealny pisany przez geniusza :* Czekam z utęsknieniem na next <3333
    ~Merry :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział jak i blog!!!
    Znalazłam go niedawno i tak mnie wciagnął że nie mogłam się od laptopa oderwać.
    Naprawdę wielki szacun piszesz świetnie!!! <3+

    OdpowiedzUsuń
  6. Wczoraj znalazłam twój blog... I JEST MEGA ZAJEBISTY!!! :D :D
    Cały świat, który tutaj stworzyłaś jest.. no nie da się określić słowami. Ja bym czegoś takiego nie wymyśliła.
    Muszę ci powiedzieć, że jestem wielką fanką F&F, a do tego chłopaki z One Direction.
    A do tego to, że często pojawiają się sceny, zadania z filmu to kolejny atut tego bloga.
    No i jeszcze Danielle, którą ubóstwiam...
    Teraz sumując:
    - duuuuuużooooo weny,
    - szczęścia i zdrówka(tak na zapas),
    - czekam na next,
    - KOCHAM TEGO BLOGA <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń