czwartek, 5 września 2013

9.



***
Nie chcę tu dłużej być. Nikt z tego miasta nie miał wiedzieć o Vexy. Przez tego skurwiela Sama wie każdy. Wyjęłam z szafy torbę, do której zaczęłam pakować ciuchy tylko te najpotrzebniejsze. W szybkim tempie zbiegłam po schodach.
- Katie co ty robisz?- zapytała mnie Camila- czy ty…
- Cami ja muszę- blondynka przytuliła mnie mocno go siebie- wrócę, ale nie wiem kiedy- dziewczyna nie chciała mnie puścić, ale ostatecznie zrobiła to. Wrzuciłam bagaż do samochodu, a następnie wsiadłam do mojego Bugatti Veyron Supersport klik  i wyjechałam przed dom. Zakluczyłam tytanowe drzwi garażu i pojechałam do banku. Wypłaciłam wszystko co tylko miałam na kącie i pojechałam zawieść to Caroline. Dzieciaki przywitały mnie jak zwykle przytulasami. Było mi głupio, bo nic dla nich nie miałam. Podałam Caro plecak, a ona go otworzyła.
- Katie ja nie mogę tego przyjąć
- Musisz. To dla ciebie i dzieci. Za te pieniądze kupisz potrzebne sprzęty- kobieta przytuliła mnie do siebie. Siedziałyśmy tak dobre pół godziny.
- A więc moja mała Katie jest mistrzynią toru- powiedziała pełna podziwu. – jestem z ciebie dumna, ale nie pochwalam tego- zaśmiałam się, a ona ze mną.
- Muszę już iść Caro – pocałowałam moją byłą opiekunkę w policzek i wyszłam. Wsiadłam w samochód i ruszyłam w drogę. Włączyłam radio, z którego już po chwili rozbrzmiała piosenka Green Day Warning klik. W błyskawicznym tempie zmieniałam biegi. Mam tylko nadzieję, że ten cały Hobbs się znowu nie przydupi  i nie wsadzi mnie na kilka miesięcy do paki. Nie mam jeszcze 18- ki ale i tak miałam wyrok 3miesięcy w zawieszeniu. Po godzinnej jeździe dojechałam do San Diego. Sama nie wiem dlaczego tutaj przyjechałam. Zaparkowałam pod domem mamy i stałam przed drzwiami jak skończona idiotka. Nie mam bladego pojęcia czy mam zapukać, czy może wejść tak po prostu. Zastanawianie zajęło mi dobre 30 minut. Zrezygnowana już miałam iść do samochodu, ale drzwi się otworzyły, a ja zamarłam. Przede mną stała moja mama. Wysoka, szczupła brunetka ubrana w czarne rurki i bokserkę pod kolor. Na nogach miała buty na obcasie, a na dłoniach biżuterię.
- Katie- przytuliła mnie do siebie, a ja stałam sparaliżowana. Po chwili jednak odwzajemniłam jej gest. W oczach zaczęły zbierać się łzy, które moment później ciekły po moich policzkach. Weszłyśmy do środka. – gdzie cię wcięło mała?- uśmiechnęłam się. Zawsze tak do mnie mówiła.
- Mieszkałam w L.A. po wypadku Kai’ a rzuciłam wyścigi – moja mama nie miała nic przeciwko wyścigom, ponieważ sam też brała w nich udział. – ale dalej byłam mechanikiem. Kilka tygodni temu poznałam Louisa, który mnie potrącił i połamał żebra- po minie mamy mogłam wywnioskować, że jest na niego wściekła- mimo tego, że łatwo traci nad sobą kontrolę polubiłam go i jego przyjaciół. Wczoraj nie stawił się na wyścigu, a oni myśleli, że to moja wina. Uwierzyli swojemu wrogowi, który robił z nich idiotów. – zrobiłam przerwę i starłam łezkę. Napiłam się herbaty, a później jechałam dalej z opowieścią zatytułowaną ‘co robiłam przez ten czas, gdy mnie tu nie było’- postanowiłam uratować mu tyłek i pojechać za niego, ale wszystko się wydało, że to ja. Ludzie mnie poznali. Wiem, że Louis jest na mnie wściekły, bo myśli, że współpracowałam z Samem, ale ja tylko naprawiałam jego wozy.
- Oj mała- moja rodzicielka mnie do siebie przytuliła. A ja ogarnęłam, że nie powiedziałam jej wszystkiego.
- Mamo, jakiś gość o ciebie pytał- mama odsunęła się ode mnie i spojrzała podejrzliwie- luz nic nie powiedziałam- wstałam i zgarnęłam z szafki, w moim pokoju kartkę i ołówek. Zaczęłam rysować jego podobiznę. Skończyłam po godzinie i zeszłam na dół- mamuś to on- podałam jej moje dzieło, a ona zamarła. – mamo wszystko gra?- zdziwiła mnie jej reakcja. Jej wyraz twarzy mówił wiele. Bała się, ale była też szczęśliwa. Zmieszana, tak to odpowiednie słowo. Ona była po prostu z m i e s z a n a. – kto to?

- Mój znajomy, ale nie utrzymujemy ze sobą kontaktów już ponad 18lat
***
Wróciliśmy do domu, gdzie czekała na nas moja mama. Tata od razu ją pocałował, a my z wujkiem usiedliśmy przed telewizorem. Dom był jakiś nieobecny. Później przysiedli się do nas moi rodzice.
- Dom coś się stało?- zapytała jego siostra, a wujek nic nie odpowiedział.
- Ta mała przypomina mi Letty- powiedział po dłuższej chwili. Nie znam żadnej Letty. –Harry skąd ją znasz?
- Katie? Wpadłem na nią- uśmiechnąłem się. – ona jeździ tak jak ty- dodałem w stronę Toretto.
- Jeździ gorzej od twojego ojca- uśmiechnął się, a później obaj wybuchliśmy śmiechem. Posiedziałem jeszcze chwilę z nimi, a później poszedłem do swojego pokoju.
***
- Izzy jak oni mówili na Katie!?- wydarłem się na cały dom. Po chwili przyszła do mnie moja ekipa. Nikki usiadła obok mnie i zabrała laptopa z kolan. Wystukała coś na klawiaturze i mi oddała komputer. – Vexy- niezła Ksywka. –Katherina Sophia James ‘Vexy’ to najmłodsza uczestniczka nielegalnych wyścigów. Z niewyjaśnionych przyczyn zrezygnowała z wyścigów. Obecnie zajmuje się naprawą i ulepszaniem wozów. – skończyłem czytać i błądziłem wzrokiem po przyjaciołach. – kurwa dużo tego, od chuja- wściekły trzasnąłem w ekran zamykając i wyłączając tym samym komputer.
- Louis my myśleliśmy, że ona…- zaczęła Nikol.
- I my ją pochopnie oceniliśmy- dodał Malik.
- Pojechaliśmy jej równo- teraz swoimi przemyśleniami podzieliła się z nami Izzy.
- I prawie przez nas płakała- zakończył Liam.
- Pojebało was już całkiem?! Kurwa- przywaliłem pięścią w ścianę i wyszedłem z domu. Wsiadłem w samochód i pojechałem do niej. W szybkim czasie pokonałem odległość, która dzieliła nasze domy i zaparkowałem na jej podjeździe. Zacząłem walić w te cholerne drzwi, ale nikt nie otwierał. Ciulu przecież masz klucze. Wyjąłem z kieszeni pęczek kluczy i odszukałem odpowiedni. Włożyłem do drzwi i przekręciłem. Wszedłem do środka. Na sofie siedziała Camila, która tempo gapiła się w ścianę. –gdzie Katie?- blondynka popatrzyła na mnie, jej oczy były opuchnięte jakby płakała. – gdzie jest…
- Słyszałam- wcięła mi się w zdanie- przez ciebie i tych twoich przyjaciół wyjechała
- Gdzie?- warknąłem.
- A skąd mam to wiedzieć!?- wydarła się na cały dom- źle ją oceniliście! Zrobiła to dla ciebie, ale przecież to się dla ciebie nie liczy, bo jesteś- zacisnąłem dłonie w pięści- zwykłym, - mówiła bardzo wolno, jakby tłumaczyła małemu, smarkatemu dziecku. Kretynka ma mnie za idiote- egoistycznym dupkiem!- krzyknęła. Zaraz jej przyjebie. – no co prawda w oczy boli?! Wielki Tommo czyje się wściekły?- zakpiła ze mnie. Wstała i podeszła bliżej mnie. – jeśli coś jej się stanie to tego pożałujesz- pchnąłem ją na ścianę i złapałem za szyję.
- Uważaj na słowa laluniu- wysyczałem jej prosto w twarz- jeszcze raz mnie obrazisz to ty tego pożałujesz i nawet ten twój chłoptaś cie nie uratuje- puściłem ją i wyszedłem. Wsiadłem do samochodu i wybrałem do niej numer. Odrzuciła połączenie, a ja spróbowałem po raz kolejny. Sytuacja ta powtórzyła się kilka krotnie. 
***
Jechaliśmy właśnie, a właściwie to braliśmy udział w pościgu po Wyspach Kanaryjskich. Goniono nas- mnie, Kai’ a, Cami, Eddie’ go i Adaś – bo ukradliśmy części samochodowe, które chcieliśmy przewieść do Stanów. Wszystko mieliśmy ustalone. Ścigali nas dwoma autami i helikopterem. Postanowiliśmy się rozdzielić, by zmylić pościg. Ja, Kai i Adaś jechaliśmy przez oblężone miasto, a Cami i Eddie obrzeżami. Mieliśmy się spotkać na lotnisku, gdzie czekał na nas samolot, który miał zabrać nas i samochody do San Diego. Zaraz po Adamie i Cami, na pokład wjechałam ja, a za mną Eddie. Czekaliśmy na Kai’ a, który właśnie wyjechał na prostą, ale jakiś ciul wjechał w niego z boku. Wybiegłam naprzeciw, a oni wywlekli go z samochodu. Chłopak biegł w moim kierunku, ale postrzelili go. Przyśpieszyłam i podbiegłam do niego.
- Kai- głos mi się łamał, a w oczach gromadziły się łzy.
- Katie uciekaj- powiedział z trudem- pamiętaj, że cie kocham- uśmiechnął się lekko.
- Ja cie nie zostawię
- Kat musisz
- Ja nie…
- Katie szybko- odwróciłam głowę i zgon. Co on tutaj robi?! – no chodź, nie zrobię ci krzywdy- przecież wiem, że nie mam się czego bać, ale nie zostawię Kai’ a. Chłopak podbiegł do mnie i odciągnął mnie od Jordan’ a siłą. Opierałam się, ale mocno zacisnął swoje dłonie na moim brzuchu i wpakował do samochodu, którym wjechał na pokład samolotu. Byłam cała roztrzęsiona i podenerwowana. –Ey mała- Tomlinson mnie mocno do siebie przytulił i pocałował we włosy- przestań żyć przeszłością, liczy się tu i teraz…
Obudziłam się o dziwo spokojna. Liczy się tu i teraz. Tu i teraz. Jego słowa chyba na zawsze utkwią mi w pamięci. Złapałam za komórkę i wybrałam jego numer, ale chwila…  czy on, aby na pewno chce ze mną rozmawiać? Jest 3 nad ranem! Najwyżej mnie opierdoli, teraz mi to wisi. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam urządzenie do ucha. Odebrał po trzecim sygnale.
(rozmowa, L- Louis, K- Katie)
L- co?- mrukną zaspanym głosem
K- chcę wiedzieć czy jesteś na mnie zły
L- Katie?
K- jesteś czy nie?
L- gdzie jesteś mała?- wydawało mi się, że on dalej nie kontaktuje. Śpi.
K- odpowiedz
L- nieee, gdzie jesteś?
K- dobranoc Loui
L- Kat…- rozłączyłam się. Nie chcę na razie nikogo widzieć, chcę pobyć sama z mamą. Później może odwiedzę Adasia i Eddie’ go. Cieszę się, że nie chowa urazy. Tylko co on robił w moim śnie?!
***
Momentalnie się przebudziłem. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że rozmawiałem z Katie. Kretynie mogłeś być bardziej stanowczy. Czy to dziwne, że czuję się jakby brakowało jakiejś części mnie? To jest cholernie dziwne. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Kogo przywiało przed 4 rano!? To nie jest kurwa hotel, który prosperuje 24/7?! Wstałem i poszedłem otworzyć. Moim oczom ukazała się jakaś blondynka.
- Czego?- ziewnąłem.
- Gdzie Vexy?- warknęła. Zmarszczyłem brwi, ale po chwili przypomniałem sobie, że chodzi o Katie.
- Skąd mam kurwa wiedzieć?!- wydarłem się. – kim ty w ogóle jesteś?
- Chcę się z nią ścigać- powiedziała pewna siebie.
- A co ja chłoptaś na posyłki!? Spierdalaj laluniu i nie przychodź tu więcej- zatrzasnąłem jej drzwi przed nosem. Zamknąłem brązowy prostokąt na zamek. Bóg wie co jej strzeli do tego łba. To środki zapobiegawcze, przed psychicznie chorą laską. Wstąpiłem do kuchni, gdzie z lodówki wyjąłem karton mleka i napiłem się. Odłożyłem go później na swoje miejsce i wróciłem do łóżka. Zasnąłem.
***
Obudziłam się wypoczęta i szczęśliwa. Wstałam i zabrałam ubrania. Poszłam do łazienki się ogarnąć i odświeżyć. Następnie ubrałam się w krótkie szorty na szelkach, szarą bluzkę, która lekko odsłaniała brzuch. Na nogi wsunęłam Nike, a na ramiona zarzuciłam bluzę. klik.  Rozczesałam włosy i lekko się pomalowałam. Zeszłam na dół. Napisałam mamie kartkę, że idę do warsztatu Eddie’ go. Wsiadłam do mojego wozu i pojechałam. Po 10 minutach zatrzymałam się przy miejscówce mojego kuzyna. On i Adaś majstrowali przy autach. O czarne porsche opierała się jakaś dziewczyna w blond włosach upiętych w jakiś kok. Była bardzo ładna.
- Hej miśki- ich wzrok momentalnie powędrował na moją osobę, a później zaczęli mnie przytulać.
- Vexy- Adaś poczochrał mnie po włosach, co niezbyt lubię.  – to Ally- wskazał na blondynkę, która się tylko lekko uśmiechnęła- a to nasza Katie- dziewczyna podeszła i wystawiła dłoń w moim kierunku, którą uchwyciłam i lekko potrząsnęłam.
- Cześć, miło cie poznać- powiedziałyśmy w tym samym czasie, co wywołało u nas śmiech. Usiedliśmy na ziemi, a Eddie przyniósł nam zimne napoje.
-Czyli, że Vexy wróciła tak?- kiwnęłam potwierdzająco głową- kiedy, gdzie i jak?- Jezu, ale on jest ciekawski. No ale nie można go winić. Mimo swojej ciekawskiej natury Adaś to dobry przyjaciel i mechanik.
- Wczoraj, w L. A. mój… - zawahałam się. Jak mam nazwać moje relacje z Tomlinsonem? Niby się całowaliśmy, ale to chyba nic dla niego nie znaczyło. Dla mnie… powiedzmy, że bardzo go lubię i nie chcę, aby stała mu się krzywda. – dobry przyjaciel potrzebował pomocy, więc jechałam za niego.
- Szacun mała- przybił mi żółwika. – a tak z innej beczki Tej potrzebuje pomocy- Tej Parker to nasz przyjaciel, przeważnie to on załatwiał nam części. Jest on niewysokim gościem, który organizuje nielegalne wyścigi, podrasowywuje wozy i naprawia, ścigał się i załatwia części. Zawsze nam pomaga- interes mu podupada, nikt się nie chce dla niego ścigać
- Ja chcę- zagryzłam wargę, a oni popatrzyli na mnie z szeroko otwartymi oczami.
- A Kai?- zapytał mój kuzyn, na co spuściłam głowę w dół i zaczęłam bawić się puszką pepsi. Jak by to ubrać w słowa? Może pójdę na łatwiznę i zapożyczę gadkę od Tommo.
- Ktoś ostatnio powiedział mi ‘przestań żyć przeszłością, liczy się tu i teraz’
- Zdradzisz nam imię tego filozofa?- uśmiechnęła się Ally.
- Louis- mogłabym przysiąc, że się zarumieniłam- ale potrzebuję wozu najlepszy byłby…
- Możemy ci zaproponować tylko Nissana  Skyline GT-R R34- uprzedził mnie Eddie- z niebieskimi neonami- jaki to jest pajac. Hahaha… haha… - chcesz prawda?- ogarnęła mnie taka głupawka, że wysiliłam się tylko na pokiwanie głową ‘na tak’. Nakazał ręką, abym poszła za nim. Uchylił jedne drzwi, a moim oczom ukazał się najnowszy Nissan klik.
- Wow- wydusiłam z siebie. Jestem pełna podziwu. – kiedy jedziemy?
- Dzisiaj, za raz
- To pojadę tylko do domu. Podjedziecie do mnie i pojedziemy
- Luz mała- przytulił mnie, a ja znowu wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu. Mama kończyła właśnie śniadanie. Pocałowałam ją w policzek i powiedziałam, że jadę z chłopakami do Miami. Powiedziała mi tylko, żeby mnie policja nie złapała. Spakowałam do plecaka kilka ubrań, portfel i telefon. Zbiegłam na dół i usłyszałam skrawek rozmowy mamy i Eddie’ go.
- Masz na nią uważać Eddie
- Mamo jestem duża, zachowujesz się jak Louis- czy ja to powiedziałam na głos?
- Ten, który połamał ci żebra?- moja rodzicielka uniosła pytająco brwi.
- To nie było specjalnie, zresztą szłam środkiem drogi, a on szybko jechał. Wina po połowie- wzruszyłam ramionami. Do uszu dobiegł dźwięk klaksonu. Poderwaliśmy się z moim kuzynem z krzeseł i wyszliśmy przed dom z moją mamą. Przytuliłam ją jeszcze i wsiadłam do Nissana. Adaś jechał z Ally Nissanem Silvia s15 w barwach reggae klik, a Eddie niebieskim Subaru Impreza WRC klik. Ustawiłam nawigację do Miami, bezsensu normalnie to byśmy tam jechali ponad 37godzin. I znając życie tyle pojedziemy.
***
Poszedłem do tego całego Matta i Tomasa. Niezły interes im się tu kręci. Nie powiem. Izzy, Nikki i chłopaki szli ze mną. Oni chcą obczaić ich sprzęt, a ja dowiedzieć się czy wiedzą, gdzie jest Katie.
- Siema- rzucił Liam na rozgrzanie lodów. Nie wiem czemu, ale chciało mi się śmiać. Nie mogłem się ogarnąć, dopiero Nikki mnie uspokoiła waląc w tył głowy.
- Po co tu przyszliście?- zapytał Matty.
- Gdzie Katie?- odpowiedzieli mi poprzez wzruszenie ramionami. Nie takiej odpowiedzi oczekiwałem, ale nie chcę zrobić krzywdy ‘przyjaciołom’ Katie, dlatego standardowo odliczyłem do dziesięciu zaciskając dłonie w pięści. – daj mi telefon- zażądałem, a on patrzył na mnie jak na idiote. – daj ten pierdolony telefon- warknąłem, a on dalej stał i gapił się jak ciele. Postawiłem pierwszy krok w jego kierunku, bo mnie wkurzył i chciałem mu przywalić, ale Nikki odciągnęła mnie do tyłu.
- Czy możesz pożyczyć mu telefon?- blondynka mówiła z sztucznym uśmiechem i zaciśniętymi zębami.
- Po co?- dziewiętnastolatka już traciła cierpliwość, co wywołało u mnie chamski uśmieszek. Czasem jest bardziej brutalna ode mnie.
- Dasz go czy nie?- pokiwał przecząco głową, na co moja blond przyjaciółka odwróciła się do mnie posyłając uśmiech. Zacisnęła dłoń w pięść i przywaliła Mattowi w ryj. Teraz to już wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. Nawet jego brat. – telefon proszę- wystawiła dłoń przed jego nos, a on jak na grzecznego chłopca przystało oddał jej urządzenie, które podała mi. Wybrałem numer James i wyszedłem na zewnątrz, żeby mi nikt nie przeszkadzał. Dziewczyna odebrała po drugim sygnale.
(rozmowa, K- Katie, L- Louis)
K- no co tam Matty?
L- to ja
K- Loui czemu dzwonisz z telefonu Matta?
L- mała gdzie jesteś?
K- aktualnie? To w samochodzie, a dokładniej Nissanie Skyline GT-R R34- zaśmiałem się.
L- gdzie jedziesz?
K- do Miami, a co stęskniłeś się za mną?
L- może, podaj adres
K- po prostu podjedź pod warsztat Tej’ a Parker’ a i mnie znajdziesz. Pa
L- narka mała- rozłączyłem się i wróciłem do moich przyjaciół i braci Jonson. Oddałem młodszemu komórkę, którą schował do kieszeni. Bez słowa wyszliśmy i wsiedliśmy do wozów i pojechaliśmy do domu. Oblegaliśmy sofę.
- Chce wam się może jechać do Miami?- poruszyłem temat.
- A po…- przeciągnął Malik.
- Kretyn- prychnęła Izzy, na co zaśmiałem się pod nosem- Katie tam jest, a Lou chce być romantyczny i tam pojechać- skrzywiłem się lekko. Nie chcę być romantyczny, chcę po prostu z nią pogadać, a na razie nie zanosi się na to, żeby wróciła do Los Angeles.
- Ja mogę jechać- stwierdziła Nikki- zresztą wypadałoby, żebyśmy ją przeprosili
- W sumie i tak nie mamy nic do roboty- dopowiedział Payne- ja jadę z laskami i Tommo- zwrócił się do Zayna- jedziesz czy zamulasz w chacie?
- Jade – poszliśmy każdy do swojego pokoju. Wyjąłem pierwszą lepszą torbę i spakowałem kilka rzeczy. Przed ‘wycieczką’ postanowiłem jeszcze wziąć prysznic. Później ubrałem się w moje rurki, biały t-shirt i bluzę z Nike. Na nogi założyłem trampki. Włosy ułożyłem w tak zwany ‘artystyczny nieład’ i zabrawszy bagaż poszedłem do salonu, gdzie czekał Liam i Nikki. Po 15 minutach zaczynałem tracić cierpliwość. Ileż można siedzieć w łazience!?
- Malik! Izzy!- wydarłem się, a po chwili zeszli na dół. Ona jakoś nie równo pomalowana, a ten miał dziwne włosy. – co wam się stało?
- Tommo nie prowokuj mnie- warknęła Bella na co uniosłem ręce w geście obronnym. Wsiedliśmy do naszych aut. Ja do mojego Mitsubishi Eclipse, Nikki z Izzy do zielono- czarnej mazdy fd3s klik, a Zayn z Liamem do czerwono- czarnego Nissana 200sx klik. Pozamykaliśmy dom oraz garaże i ruszyliśmy w drogę. Oczywiście każde z nas się ścigało. Malik dostawał w dupe od Nikol. Ja na początku nie miałem zamiaru, ale to jest silniejsze ode mnie. Zresztą to ja jestem mistrzem, a nie moja przyjaciółka. 
___________________________________
Okay okay to tylko i wyłącznie dla was miśki! Rozdział 9 jest chyba dłuższy! Dzięki za komy i wejścia!
1. Kto odwiedził Louisa?
2. Katie znowu będzie sie ścigać fajnie czy nie?
3. Louis jedzie do Katie do Miami, co myślicie: będzie coś z tego?
4. Jak rozdział?

Okay wyzwanie dla was 18komentarzy =nowy rozdział!! 
Dacie rade? Dla mnie ;]
buźka miśki ;**

środa, 4 września 2013

8.



***
- Tylko nie mów, że byłeś zazdrosny o Harrego?- zaśmiała się brunetka zaraz po tym jak odeszliśmy od tego chłopaka w loczkach. Wywróciłem oczami i splotłem nasze dłonie w jedność.
- Chodź, a nie grzesz- zaśmiała się pod nosem. Katie chciała iść na spacer. Także dziś sobie idziemy na nogach. Chodziliśmy po parku, gadając o bzdurach. – jutro mam wyścig, przyjdziesz?- zmieniłem nagle temat.
- A chcesz, żebym przyszła?- uśmiechnęła się uroczo.
- Nie drocz się ze mną Kat- pokiwałem przecząco głową z powagą wymalowaną na twarzy. Trąciła mnie lekko biodrem. Objąłem ją ramieniem i przyciągnąłem bliżej siebie. Kroczyliśmy dalej- chcę żebyś przyszła- szepnąłem jej na ucho.
- Twoje życzenie zostanie spełnione- pocałowała mnie w policzek. Nogi zaprowadziły nas pod mój dom. Weszliśmy do środka, gdzie zastaliśmy moich przyjaciół śpiących na sofie w przedziwnych pozycjach. Izzy leżała na klacie Liama. Zayn miał głowę opartą o dupę Belli, która tak na marginesie jest zajebista, a Nikki spała na stojąco. – oni tak zawsze?- zapytała szeptem- wiesz, nie znam ich tak długo jak ty- zaśmiałem się pod nosem i zaprowadziłem do swojego pokoju. –ładnie tu masz
- Dzięki, co chcesz robić?- poruszałem brwiami, na co ona wywróciła oczami.
- Obejrzyjmy ‘Tylko ciebie chce’- westchnąłem głęboko i podszedłem do kina domowego. Włożyłem płytę do odtwarzacza i położyłem się obok niej. Po jakiś dwóch godzinach skończyło się. Katie nagle posmutniała, nie wiem co jej znowu odwala, albo jej się przypomniał ten cały Kai czy jak mu tam było, albo ma jakieś dramatyczne wspomnienia. Trąciłem ją łokciem w żebra, ale po chwili ogarnąłem, że ma je połamane, a mój gest mógł ją zaboleć.
- Przepraszam
- Nie szkodzi już nie boli- ona nie potrafi kłamać. Zawsze marszczy przy kłamstwie nos. Jak królik, który je mlecze, albo oddycha. Nie znam się na królikach. Mówiąc prościej jak pies policyjny, który złapał trop. – pamiętasz jak mówiłeś, że ‘trzy metry nad niebem’ to film o nas?- przytaknąłem. Przecież to było wczoraj, nie mam sklerozy. Nie zapominam takich rzeczy.- ja nie chcę skończyć tak jak oni. Chcę przeżyć swoją własną historię miłosną, ale boję się, że znowu będzie tak samo jak z Kai’ em.
- Kat – westchnąłem i przyciągnąłem ją bliżej siebie- przestań żyć przeszłością, liczy się tu i teraz- może zastosuję się do własnej rady? Najwyżej dostanę w pysk. Odsunąłem ją trochę od siebie i położyłem swoją dłoń na jej policzku. Nasze oczy się spotkały, a ja lekko musnąłem jej usta. Długo nie musiałem czekać na jej reakcję. Oddała mi pocałunek, ale nie pozwoliłem jej się odsunąć, dlatego przytrzymałem ją za kark. Wplotła swoje palce w moje włosy. Usiadła na mnie okrakiem, co nie powiem bardzo mi się spodobało. Nie jest grzeczną dziewczynką, jest z tych niegrzecznych. Lecielibyśmy sobie dalej w ślinkę, gdyby nie Malik i Payne, którzy wparowali do mojego pokoju.
- Yo stary sprawdź wóz- nic sobie z tego nie zrobili, że przerwali mi całowanie Katie. Bruneta zeszła z moich ud i poszliśmy za chłopakami do garażu. Wsiadłem z Zaynem do czerwonego Dodge’ a Viper’ a klik i ruszyliśmy testować te cudeńko. Śmigało zajebiście szybko. Wróciliśmy do domu po godzinie. Laski i Liam plotkowali o jakiś bezsensownych bzdurach. Nikki dalej upiera się, że skądś zna Katie. Osobiście sądzę, że mogły na siebie wpaść na przykład w sklepie, albo na ulicy.
- Loui ja już pójdę do domu
- Odwiozę cie
- Nie musisz zresztą nic mi się nie stanie jestem dużą dziewczynką- uśmiechnęła się i skierowała w stronę drzwi, kiedy złapałem ją za rękę i szarpnąłem w moim kierunku. Wpiłem się łapczywie w jej wargi, co przez chwilę odwzajemniła. – do jutra- wyszła z mojego domu, a ja szczęśliwy opadłem na sofę obok Izzy.
- Jesteście razem?- zagadała moja blond przyjaciółka.
- Bella nie wiem, jak jutro wygram z Samem to ci powiem okay?- przytaknęła. – oglądamy coś?
- To wy oglądajcie my skoczymy po coś do żarcia. Co byście zjedli?- zapytała siostra Izzy ubierając tak jak Malik i Liam buty.
- Ja chińszczyznę
- Bella ja tego nie będę jadł. Dla mnie pizza!
- Okay- trójca święta wyszła z naszego domu trzaskając drzwiami, a my z młodszą z sióstr Swan oglądaliśmy horror.
- Nudne to – stwierdziła po chwili.- włącz coś innego- pokiwałem przecząco głową, a ta zwinęła mi pilota  i przełączyła na program przyrodniczy.
- Izzy włącz tamto- warknąłem, na co ona mi tylko odpowiedziała ‘wal się Tommo’. Zawsze jak się kłócimy o to co będziemy oglądać mi tak mówi. – radzę ci wiać- blondynka zaczęła uciekać, a ja ją gonić. Biegała po całym domu, a ja za nią. W końcu ją złapałem i zacząłem łaskotać. Całą naszą sielankę przerwał mój telefon. Numer był zastrzeżony, ale odebrałem.
(rozmowa, N- nieznany, L- Louis)
L- tak?
N- Tommo nie zgubiłeś dziewczyny
L- Sam co zrobiłeś Katie?- warknąłem wściekły.
N- jeśli chcesz się dowiedzieć do przyjedź na stare magazyny- wkurwiony rozłączyłem się i wstałem z podłogi, pomagając też w tym Belli. Bez słowa zgarnąłem klucze z szafki i wbiegłem do garażu. Wsiadłem do mojego zielonego Mitsubishi Eclipse i pojechałem pod wskazane miejsce. Całą trasę pokonałem w 10 minut. Wszędzie było ciemno jak u murzyna w dupie. Wysiadłem i zamknąłem wóz. Klucze włożyłem do kieszeni i wszedłem do jednego z magazynów.
***
Dziś jest dzień wyścigu. Louis ściga się z jakimś oszołomem i na pewno wygra. Ubrałam się w czarne rurki, czarną bokserkę z logo Guns N’ Roses. Na górę założyłam bluzę od Converse All Star. Na stopy wsunęłam buty od Nike. Na szyi zawiesiłam łańcuszek mamy, a na nadgarstku zapięłam bransoletkę z wygrawerowanym mottem życiowym? Można to chyba tak nazwać. Nikt bez powodu nie wypisywałby tego na biżuterii. klik. Włosy tylko rozczesałam.   Poprosiłam Tomasa, aby mnie podwiózł i się zgodził, ale Cami i Matty uparli się, że pojedziemy w czwórkę. Chłopak zatrzymał swojego Dodge’ a Charger’ a i wysiedliśmy. Wszędzie było pełno ludu. W tłumie znalazłam Izzy, Nikki i chłopaków. Niedaleko stał też Harry z jakimiś dwoma facetami po 40, na tyle wyglądali. Podeszłam do loczka.
- Hejka Hazz- wymyśliłam mu ksywkę, fajna nie? Przytuliłam chłopaka na przywitanie, co odwzajemnił- co tu robisz?
- Przyszedłem zobaczyć wyścig, a ty?
- Powiedzmy, że wspieram Louisa
- Skąd masz ten wisiorek i bransoletkę?- zagadał jeden z nich, który był łysy. Zmarszczyłam brwi, co za dziwne pytanie.
- Od mojej mamy. Sorry ale muszę już iść- ruszyłam w kierunku ekipy Tomlinsona, z którymi przywitałam się w ten sam sposób co z loczkiem. Nagle poczułam czyjeś dłonie na biodrach. To nie był Lou.
- Poznaliście już mojego mechanika?- jak się okazało był to Sammy Stonem.
- Twojego co?!- warknął Malik mordując mnie wzrokiem. – jaja sobie robisz? Że niby Katie odwaliła ci tak ten wózek?- spuściłam głowę. Było mi głupio, jakbym wiedziała, że to z nim ma się Tommo ścigać nigdy bym się nie zgodziła na to.
- Katie tak z innej półki, gdzie jest Louis?- zapytała wrednym głosem Nikki. Teraz to się dopiero zacznie.
- Skąd mam to wiedzieć? Przecież wracałam sama do domu. Nie mam bladego pojęcia- zaczęłam się bronić i panikować. Ja nic nie zrobiłam. Czemu oni mnie o to posądzają?
- Dzwoniłeś do niego – teraz głos zabrała Izzy, która wskazała palcem na Sama- pytał cie co zrobiłeś Katie. Co wy do cholery odwalacie!? Gdzie jest Lou!? Katie gadaj i nie ściemniaj!
- Ja nic nie zrobiłam. Sam gadaj co ty odjebałeś!?

- Powinnaś wiedzieć przecież mi pomagałaś-zaśmiał się kpiąco. Łże jak pies. Kłamie i oczernia mnie patrząc mi prosto w twarz.
- Skończ odpierdalać Wenezuele! Ja nic nie zrobiłam- wrzasnęłam głośno, czując jak głos zaczyna mi się łamać.
- Tommo dziś straci tytuł, za 5 minut wyścig, więc powiem wam, że wasz przyjaciel jest w starych magazynach- odszedł szczęśliwy. Reszta też chciała odejść, ale jeszcze wcześniej mnie powyzywali. Złapałam za rękę Zayna, prosząc go tym samym, aby chwilę zaczekał.
- Ja wam pomogę i udowodnię, że nie miałam z tym nic wspólnego. Proszę dajcie mi szansę żeby się uniewinnić. – przytaknęli na zgodę.- Zayn daj mi czapkę- mulat zdjął swoje nakrycie głowy i mi podał. – Nikki mogłabyś z Liamem zostać?- niechętnie się zgodzili. Poszliśmy do moich znajomych, którzy stali oparci o wóz Tomasa. – pożycz mi auto
- Katie co ty chcesz zrobić?- zapytała wystraszona Cami.- nie możesz
- Muszę on może przegrać walkowerem- Tomas oddał mi kluczyki, a ja zawinęłam włosy i schowałam pod full capem z motywem gałki ocznej klik. Wsiadłam w samochód i pojechałam na linię startu. Widziałam wściekły wzrok Stonem’ a.
- Co ty tu robisz Tommo?- warknął w moim kierunku. Wzruszyłam ramionami. Zacisnęłam dłonie na kierownicy i zaczęłam rozgrzewać silnik. Dziś jest ten dzień, w którym muszę się przełamać i złamać obietnicę. Robię to tylko dla Louisa i dla siebie, żeby udowodnić im, że jestem niewinna. Oskarżają mnie bez żadnych podstaw. Wierzą oszustowi. Przed maskami samochodów pojawiła się blondynka w futrze. Ja pierdole za grosz gustu. Majtki, futro i kozaki. Tania dziwka.  Masakra.
- Gotowi?- zapytała, a my na znak potwierdzenia dodaliśmy więcej gazu. Warkot doskonale komponował się z krzykiem i piskiem dziewczyn. No tak, w końcu teraz jestem facetem, robię za faceta i to nie byle jakiego. Tego wieczoru jestem wielkim Louisem ‘Tommo’ Tomlinsonem, królem wyścigów! Miejmy nadzieję, że to się uda i nikt nie dowie się o Vexy. – do startu- wzięłam głęboki oddech- start!
***
Cieszę się, że jest tu też Katie. Obserwowałem ją kiedy poszła do swoich przyjaciół i z tego co zobaczyłem to się kłócili. Później mulat dał jej czapkę, a sam gdzieś z jedną z blondynek zniknął. Kat poszła z ciemnym blondynem i drugą blondynką do jakiegoś gościa. Znowu troche podyskutowali, a później dziewczyna ubrała czapkę ukrywając pod nią swoje brązowe włosy. Wsiadła w samochód i pojechała na start. Tylko czekaj, czy to nie ten cały Tommo miał się ścigać? Samochody ruszyły po usłyszeniu komendy ‘start’. Czarny Dodge Charger, którym kierowała Katie podczas startu stanął dęba, a my z ojcem spojrzeliśmy zszokowani na wujka Dom’ a.

- Dom myślałem, że tylko ty tak jeździsz?- zaśmiał się mój staruszek- ten cały Tommo jest dobry
-  O'Conner – warknął brat mojej mamy, na co sie zaśmiałem pod nosem. Czy oni nie widzieli jak ta laska wsiada do tego wozu? – nie śmiej się młody- uniosłem ręce w geście obronny, ale nie przestałem się śmiać.
***
Pierdolony oszust. Chuj zrobił to specjalnie. Wykorzystał to, że martwię się o Katie i zwabił mnie w pułapkę. Kurwa mać! Jestem wkurwiony na siebie, że dałem się nabrać. Wyścig pewnie się już zaczął, a ja tracę swój tytuł. Nagle drzwi do magazynu się otworzyły, a stanęli w nich Izzy i Malik. Rozwiązali mnie i wyjaśnili, że Katie miała w tym swój udział. To ona robiła wozy dla Sama. Zastanawiam się tylko jak taka na pozór urocza istotka może być taką podłą suką!? Ona też robiła ze mnie kretyna. Wsiedliśmy w samochody i pojechaliśmy na miejsce wyścigów. Podeszliśmy do Liama i Nikki, którzy stali w osłupieniu.
- Co jest?- zagadałem.
- Katie – Payne wskazał na dwa wozy. – ona jeździ lepiej od ciebie
- Jaja sobie robisz?!- wrzasnąłem.
- Ona jest zajebista Tommo i ratuje ci dupe. Źle ją oceniliśmy- Nikol nawet na moment nie spuściła wzroku z aut, które już jechały z powrotem. Czarny Dodge Charger, którym rzekomo kierowała James był na prowadzeniu. Kilka metrów przed metą samochód jechał na dwóch kołach. Szacun gościu. Stonem przegrał. Wkurwiony wyszedł z wozu i wytargał gościa w full capie z auta. Wszyscy ucichli, a słychać było tylko jego krzyki. Przegrał.
- Jak ty to kurwa zrobiłeś!? Przecież siedziałeś w tych pierdolonych magazynach?!- jego ‘ofiara’ stała cicho ze spuszczoną głową, tępo gapiła się w podłoże. – kurwa mówię do ciebie!- popchnął go, a on upadł. Czapka spadła z jego głowy, a mnie sparaliżowało, zresztą nie tylko mnie. Każdego. To była Katie. – co to kurwa jest!? Katie!?
- Zawsze byłeś cienki Sammy, nigdy na tyle dobry, aby zostać mistrzem. I zrozum tu nie chodzi o to jak zajebisty wóz będziesz miał, musisz umieć jeździć- brunetka podeszła do nas. Zmierzyła mnie wzrokiem, a później Malika- oddaję- podała mu czapkę i szła w kierunku Cami.
- To Vexy!- krzyknął ktoś z tłumu- to jest Vexy, królowa toru- Katie szybko wsiadła do wozu Tomasa i odjechali.
- Że kurwa kto?!- warknąłem w kierunku przyjaciół.
- No tak, wiedziałam że skądś ją kojarzę. Boże jaka ja jestem głupia- Nikki przywaliła sobie z otwartej dłoni w czoło. Później przyjechały gliny i wszyscy zaczęli się zwijać. 
____________________________
Dam dam dam mamy rozdział 8! Jestem mile zaskoczona ilością komentarzy! Zrobiliście mi frajdę ;) ok ok teraz pytanka:
1. co teraz zrobi Katie?
2. czy Louis zaakceptuje to, że Katie również sie ściga?
3. Kat staje dęba jak Dom. Co to może oznaczać?
4. jak tam rozdział? 

niedziela, 1 września 2013

7.



***
Poprosiłam Tomasa, żeby zawiózł mnie do domu, a on się zgodził. Całą drogę próbował dowiedzieć się czemu tak szybko chciałam wyjść, ale nic mu nie powiedziałam. Po jakiś 10 minutach byliśmy pod domem. Wysiedliśmy, a ja ruszyłam chwiejnym krokiem do domu. Podczas wchodzenia po schodach poleciałam do tyłu, ale nie spotkałam się z gruntem, ponieważ Tommy mnie złapał. Później wziął na ręce i zaniósł do mojego pokoju. Położył do łóżka i powiedział, żeby nie robiła głupot. Chłopie gdybyś ty, albo ten twój brat wiedział jakie głupoty robiłam rok temu padł byś trupem. Oni nie mają pojęcia o Vexy. Nikt oprócz Cami nie zna tutaj mojej przeszłości i tak pozostanie. Chociaż nie jestem pewna, bo Nikki i Bella mnie skąd kojarzą, ale nie do końca ogarniają skąd. Lepiej żeby się nie dowiedziały. Mój telefon co chwila dzwonił, a ja tylko odrzucałam połączenia. Nie chcę gadać, chcę spać. Położyłam się w ubraniu i zasnęłam.
- Kai!- znowu obudziłam się cała przepocona. Mam już dość. Jeśli nie zabije mnie jakiś gangster to chyba wykończę się psychicznie przez te sny, które przypominają o tym cholernym poczuciu winy. Zabiłam go. Zabiłam człowieka. Zabiłam człowieka, którego kochałam. Gdybym go tylko w to nie mieszała, on by żył i byłby tu teraz ze mną. Przytulałabym się do niego, a on gładziłby moje włosy mówiąc te cholerne ‘śpij słonko, to tylko zły sen jestem tu z tobą i nie pozwolę skrzywdzić’. Z oczu zaczęły kapać łzy wielkości grochu. Wstałam i złapałam się za głowę, która potwornie bolała. Ja potrzebuję troche spokoju. Na zegarku była 9 rano. Boże kiedyś potrafiłam spać dłużej. Dziś dla nikogo nie mam czasu, potrzebuję się zrelaksować. Zabrałam ciuchy i poszłam się umyć. Później ubrałam się w  szare dresy i czarną koszulkę z napisem ‘gone bad’. Zaczęłam się zastanawiać co dziś będę robić. Po długich rozmyślaniach wyrzuciłam wszystkie ubrania z szafy i zaczęłam je układać. Zrobiło się o wiele więcej miejsca. Później zrobiłam porządek w mojej szkatułce na biżuterię i inne duperele. Znalazłam też moją bransoletkę. Mam ją od zawsze, a dała mi ją mama. Wygrawerowano na niej napis ‘ride or die’ mówiąc najprościej jak potrafię ‘jedź albo giń’. Nigdy jej nie ściągałam, ale rok temu po wypadku Kai’ a zostawiłam wszystko co kojarzyło mi się z wyścigami. Mimo, że samochody nadal stały w moim garażu nie chodziłam tam przez 8 miesięcy. Teraz już mi to nie robi. Naprawiam je, ulepszam, ale startować nie chcę. Całe te wielkie porządki skończyły się o 12.12. Zeszłam na dół, gdzie nikogo nie było. Camila pewnie jeszcze śpi, więc jej budzić nie będę. Nie chcę żeby ktoś dziś zawracał mi głowę, dlatego wyjęłam z szafki kartkę i długopis. Naskrobałam zwyczajne ‘wychodzę, nie wiem kiedy wrócę’ i ubrałam buty. Zamiast wyjść z domu poszłam do garażu. Uśmiech sam wkradł mi się na usta, kiedy zobaczyłam mój nowy nabytek. Najpierw zajęłam się autem tego kretyna Stonem’ a, co zajęło mi jakieś 5 godzin. Efekty były zniewalające, a auto piękne. klik . Niech sie dziecko cieszy. Później już moim czarnym Bugatti Veyron Supersport. Tak minęły mi kolejne 2 dni. Z Louisem nie widziałam się od czasu tej imprezy u Dana, dzwonił do mnie, ale nie odbierałam. Zresztą poznaliśmy się przez przypadek, gdybym nie szła na ten spacer to bym go nie poznała, nie miałabym połamanych żeber. Zadzwoniłam do tego dupka Sama i kazałam mu przyjść po auto. Zjawił się po 10 minutach z tym dryblasem, kurde jak on miał na imię…? Mniejsza o to jest zbyt pewny siebie i zawsze się do mnie podwala. Pieprzony Green.
- Dzwoniłaś- zaczął Stonem.
- No wiem, że dzwoniłam. Skończyłam – uniosłam w dłoni kluczyki, a gdy chciał je odebrać odsunęłam rękę- podwieź mnie do sklepu, a później na stare magazyny, a później odstawisz mnie do domu- uśmiechnęłam się.
- Co jeśli tego nie zrobię?- Green zarzucił ramię na moje barki i szybko zrzuciłam.
- Przebiję ci opony i troszke pomajstruję. A ty- zwróciłam się w kierunku Green’ a- zabieraj te witki, bo ci je połamie
- Wsiadaj- powiedział przez zaciśnięte zęby i nakazał wsiąść do samochodu. Jechał jak kaleka, ale nie odzywałam się. Nagle zadzwonił mój telefon, na wyświetlaczu pojawił się napis ‘Tommo ;)’. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam urządzenie do ucha.
(rozmowa, L-Louis, K- Katie)
K- hej co tam?
L- nareszcie odebrałaś. Jesteś na mnie za tą imprezę?
K- nie gadaj głupot, co chciałeś Tommo?
L- przyjadę dziś po ciebie o 20
K- po co?

L- zobaczysz mała
K- mała to jest twoja…- co za gość rozłączył się w połowie zdania.
- Pała- dodałam na głos chowając białego Iphone do kieszeni krótkich spodenek.
- Tommo?- Sammy uniósł zdziwiony brwi do góry. – zadajesz się z Tomlinsonem?
- To chyba moja sprawa z kim się zadaję- wysiedliśmy z wozu i poszliśmy po części. Chodziliśmy dobre dwie godziny po starych magazynach. On i Green nosili moje rzeczy. Około 18 byłam w domu z moją forsą i częściami, które zaniosłam do garażu. Zrobiłam sobie herbaty, z którą usiadłam przed telewizorem i oglądałam ‘Trzy metry nad niebem’ jak ja kocham ten film, jest najlepszy w historii. Oczywiście moja płyta z tym oto filmem się zawiesza, co strasznie mnie irytuje. Grrr.
- Siemka Katie
- Loui wytłumacz mi jedno, jak tu wlazłeś skoro zamknęłam drzwi na klucz?
- Mam swoje sposoby- uśmiechnął się nonszalancko. – chodź- wstałam i wyszłam z nim przed dom.
- Okay gdzie masz zielone Mitsubishi?- wzruszył ramionami i wsiadł na motor, patrzył na mnie wyczekująco, aż w końcu wsiadłam. Objęłam go w pasie, na co mogę sobie dać uciąć palec, że się uśmiechnął. Jechał bardzo szybko, a mi robiło się zimno. Nawet nie zdążyłam zabrać kurtki z domu przez tego głupka. Jechaliśmy jakieś 20 minut, później zatrzymał się przed wejściem na plażę. – co tu robimy?
- Najpierw pojeździmy- wskazał na Quady- a później obejrzymy twój ulubiony film
- Okay- każde wsiadło na jeden z czterokołowców i jeździliśmy po plaży. Było naprawdę zajebiście. Później usiedliśmy na kocu i satyn włączył na laptopie ‘Trzy metry nad niebem’.- czemu to robisz?
- Ale co?- popatrzyłam na niego z miną ‘nie udawaj głupka głupku’ – lubisz ten film, zresztą on jest o nas
- O nas? To było głębokie. Czyli jesteśmy zakochani, ale za chwilę cała sielanka pryśnie, bo zrobisz ze mnie idiotkę?
- Nie- chłopie jest tylko jeden problem ja nie jestem taka jak Babi. Nie chodzę do szkoły, tak jak ona. Miałam niezbyt kolorowe dzieciństwo. Jedyną osobą, która się zgadza jest Louis, który jest podobny do Hache. – ale lubię cie
- Ja ciebie też lubie- oparłam głowę o jego ramię i gapiłam się na klif. Ktoś tam stał i nas obserwował. Ja mam tylko nadzieję, że to nie jakiś ze sługusów Roberta i Logana. Chyba, że mam przywidzenia. Ściemnia się, a wzrok może płatać mi figle. – Loui czy tam ktoś stoi?- chłopak powędrował za moim wzrokiem. Potem szybko wstał i złapał mnie za rękę.
- Chodź wracamy- pozbieraliśmy wszystkie rzeczy i poszliśmy w kierunku jego motoru. Zdjął swoją kurtkę i włożył mi na ramiona. Później wsiedliśmy na dwukołowiec i pojechaliśmy. Tommo odwiózł mnie pod dom, a później pocałował w policzek i odjechał. Weszłam do domu, gdzie siedzieli bracia Jonson i Camila.
- Hej, co tam?
- Gdzie ty znowu byłaś?- zapytała mnie moja blond przyjaciółka. Zagryzłam wargę i się uśmiechnęłam- z Tomlinsonem- spuściłam głowę- co jak Logan i Robert się dowiedzą, gdzie teraz mieszkasz i się zemszczą?- miny Tomasa i Matta były jednoznaczne 'o czym wy kurwa gadacie'.
- Nikt się nie dowie, bo ja nie będę się ścigać. Zrozum zamknęłam ten dział. Teraz jestem mechanikiem- pogadaliśmy jeszcze chwilę, a później chłopaki poszli do siebie. Cami cały czas truła mi dupę, żebym jej opowiedziała co robiliśmy. Po dłuższych namowach powiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Oczywiście nadmieniłam, że ktoś nas obserwował. – boję się tylko, że to był ktoś od nich
- Louis to duży chłopczyk poradzi sobie
- Teraz bardziej martwię się, że zrobią coś tobie
- Kat…
- Wiem Cami, ale to nie zmienia faktu, że ich ludzie zabili Kai’ a. Są zdolni do wszystkiego- ziewnęłam i poszłam do siebie. Przebrałam się i położyłam spać.
***
W końcu wróciliśmy do Los Angeles, naszego rodzinnego miasta. Cieszę się, bo miałem dość mieszkania w Tokio. Tam jest fajnie, ale też dziwnie. Han razem z Gisele zostali. Roman wrócił do Miami, tak jak Tej. Postanowiłem się przejść i obczaić miasto. Troche się tu pozmieniało. Szedłem sobie spokojnie kiedy wpadłem na jakąś dziewczynę.
- O sorry laska- odezwałem się i pomogłem jej wstać.
- Uważaj jak łazisz- warknął jakiś chłopak prawdopodobnie tej brunetki. – i łapy przy sobie- uniosłem dłonie w geście obronnym i się uśmiechnąłem w stronę dziewczyny.
- Uspokój się- trzepnęła go ręką w brzuch. Jest bardzo ładna- nie szkodzi. Jestem Katie, a to Louis- wystawiła dłoń w moim kierunku, którą uścisnąłem.
- Harry- posłałem jej uśmiech, który odwzajemniła.
- Ta, to my już pójdziemy- szatyn objął ją ramieniem i poszli dalej.
- Do zobaczenia- krzyknęła jeszcze dziewczyna. Zaśmiałem się pod nosem i szedłem dalej. Po godzinnym spacerze wróciłem do domu. Ojciec i wujek byli w garażu i zajmowali się autami, a mama gotowała w kuchni. Usiadłem przy stole i głośno westchnąłem.
- Coś się stało skarbie?- zapytała mnie moja mama. Wysoka i szczupła brunetka o brązowych oczach właśnie kroiła warzywa do zupy.
- Nudzi mi się- stwierdziłem po dłuższym zastanowieniu, na co kobieta się zaśmiała pod nosem.
- To może idź do ojca i wujka- wzruszyłem ramionami i poszedłem do garażu. Mężczyźni naprawiali auta. Nie chce mi się dzisiaj nic.
- Młody idziemy jutro na wyścigi podobno niejaki Tommo jest mistrzem- powiedział Dom, czyli mój wujek. On też jest królem wyścigów. Resztę popołudnia spędziłem na pomaganiu im.
___________________________________
Okay no to tak mamy rozdział 7 cieszycie sie? Jest kilka spraw, a mianowicie jak często będą dodawane rozdziały- nie wiem. To wszystko zależy od tego jak pójdzie mi w szkole. Zresztą trzeba ogarnąć nauczycieli- ta uroki 1 klasy technikum xd. No i pytanka:
1. kto obserwował Katie i Louisa?
2. Louis jest zazdrosny o Katie?
3. co sie wydarzy na wyścigu?
4. jak tam rozdział? podoba wam sie czy chujowy? 

13komentarzy= nowy rozdział 
sorki za ten niby szantaż, ale mam 12obserwujących- z czego sie niezmiernie cieszę ;p- według ankiety czytają 23 osoby, a ostatnich wyświetleń było 90!! Także licze na was ;p do następnego buźka miśki ;**