wtorek, 27 sierpnia 2013

5.

***
Leżałam na sofie oglądając jakiś denny teleturniej w telewizji. Jak zwykle przedrzeźniałam uczestników, co sprawiało mi radość. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Wstałam cała obolała i poszłam otworzyć drzwi. Po uchyleniu brązowego prostokąta zobaczyłam wysokiego chłopaka. Był to Sammy Stonem.
- Po co tu przylazłeś?- skrzywiłam się na sam jego widok. On jest obleśny.
- Mam interes dam ci 200 tysięcy – w sumie kaska się przyda.
- Mów
- Zajmiesz się moim nowym samochodem, ale masz na to tylko 6 dni. Ma być najlepszy
- A co z twoim range roverem? Znudził ci się?
- Ścigam się dziewczynko, potrzebuje nowego wózka- oparł się niechlujnie o futrynę, co spowodowało, że mnie zmuliło. Ledwo powstrzymałam wymioty. – zajmiesz się nim?- wskazał na hondę s2000. Niezła bryka, niezła. – wyrobisz się?
- Zależy
- Od czego?- warknął.
- Zapłać połowę to wyrobię się na czas może nawet przed czasem- na moich ustach zagościł uśmiech cwaniaczka. Co jak co, ale mnie w chuja nie zrobi. Przyparł mnie do drzwi, które wcześniej zamknęłam jak byłam zobaczyć jego nową zabawkę.
- Nie pogrywaj ze mną Katie- warknął i zbliżył swoją twarz do mojej. Przejechał nosem po moim policzku, a mi z sekundy na sekundę robiło się niedobrze. Obrzydzał mnie. Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz- jak zrobisz ze mnie ciula to pogadamy inaczej. A ty czasem proszę- odsunął się i podał mi kaskę.
- Wiedź nim do mojego garażu- chłopak wsiadł do wozu, a ja poszłam otworzyć mój garaż. Uwielbiam tam przebywać i siedzieć w moim samochodzie, a właściwie samochodach. To moje ulubione miejsce w tym domu. Zaparkował swoją hondą obok mojego ulubionego nissana.
- To twoje?
- Tak, ale nie są na sprzedasz i nigdy nie będą. Idź już- Stonem wzruszył ramionami i wyszedł. Spojrzałam na zegarek i mogę z czystym sercem powiedzieć, że zdążę nawet przed czasem o ile nikt nie będzie mi przeszkadzał. Nastawiłam budzik w komórce na 20 i zabrałam się na auto Sama. Czas bardzo szybko mi minął, bo nim się spostrzegłam była już 20.00 Zakluczyłam mój garaż, do którego wstęp miałam tylko i wyłącznie ja. Nikt inny nie ma prawa tu przebywać. Powoli poszłam do swojego pokoju i z szafy wyjęłam ubrania, z którymi poszłam do łazienki. Umyłam się tak, aby nie zmoczyć opatrunków, a następnie okryłam swoje ciało czarną bokserką z sercem, czarnymi rurkami. Na ramiona zarzuciłam skórzaną kurtkę, a na stopy wsunęłam buty na szpilce. Palec przyozdobiłam pierścionkiem z czarnym oczkiem, a nadgarstek bransoletką, do uszu włożyłam srebrne kolczyki. klik. Włosy rozczesałam i zaczesałam do tyłu. Poskręcane loki opadały bezwładnie na moje ramiona. Pomalowałam się lekko i byłam gotowa. Zeszłam na dół i zamarłam. Co to kurwa jest?- jak ty tu wszedłeś?
- Normalnie, przez drzwi- Louis wstał i podszedł do mnie- ładnie wyglądasz, a teraz chodź- złapał mnie za dłoń i wyprowadził z domu, które zamknęłam na klucz. Wsiedliśmy do nissana Skyline klik. Jezu to auto jest boskie. Kiedyś takie miałam, ale dałam je Kai’ owi i się nim rozwalił. Przeżył, a później eh szkoda słów, zresztą teraz nie pora na takie historie. – wiesz gdzie cie zabieram?
- Ptaszki ćwierkały, że masz wyścig
- Kim są twoje ptaszki?- uniósł pytająco brwi i się lekko uśmiechnął.
- Matty
- To ten twój chłopak?- teraz to się skrzywił.
- Nie, mój przyjaciel. Podoba mu się Cami. Nie ważne zresztą- machnęłam na to ręką.
- Aha- mruknął, a później jechaliśmy dalej w ciszy. Chłopak zajechał na podziemny parking. Było tutaj pełno ludzi. Chodziły dziewczyny w kusych szortach, topach i butach na bardzo cieniutkiej szpileczce. Wyglądały jak tanie lafiryndy, które każdemu dają dupy. Szatyn zatrzymał auto i wysiedliśmy. Podszedł i znowu złapał mnie za dłoń. Pochylił się troche- bolą cie jeszcze te żebra- szepnął na ucho. Czy on się martwi? Uśmiechnęłam się.
- Troszke, martwisz się?
- Może- podeszliśmy do Zayna, Liama i jakiś dwóch blondynek. – siema
- Hejka Katie- przytulił mnie Zayn, a potem Liam. – to nasze przyjaciółki Izzy i Nikki- wskazał na dwie dziewczyny- a to Katie, ta dziewczyna co ją Louis potrącił i ma połamane żebra
- Serio?- uniosłam brwi, na co on wzruszył ramionami z chytrym uśmieszkiem.
- No, no, no – odwróciłam głowę tak jak reszta, gdy usłyszeliśmy teatralne klaśnięcia, gdy jakiś zły… no wiecie  co chodzi. Przed nami stał jakiś blondas.- witam Tommo- powiedział z pogardą w głosie. Każdego zlustrował od góry do dołu, a jego wzrok zatrzymał się na mnie. – a ty jesteś…
- Poza twoim zasięgiem- mruknęłam pod nosem, ale to usłyszał i gdyby nie Louis, który zasłonił mnie swoim ciałem już byłabym przyparta do ściany i grożono by mi, czym bym się zbytnio nie przejęła.
- Tkniesz ją to cie zabije- zagroził mu Tomlinson, na co on tylko zacisnął dłonie w pięści i zabijał mnie wzrokiem.
- Jeszcze się z tobą policzę- pokazał na mnie palcem, a później poszli z Louisem każdy do swojego samochodu. Nikki stanęła przed dwoma autami i wywijała rękoma. Najpierw w lewo, wskazała na czarnowłosą dziewczynę, która powiedziała: ‘do startu’, później w prawo pokazując na szatynkę: ‘gotowi?’. Następnie uniosła swoje ręce do góry, a potem opuściła je krzycząc:’ start’. Samochody ruszyły z zawrotną prędkością. Później poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękę w stronę starej windy. Tym ktośkiem okazał się być Malik. Na wysoko  zawieszonym monitorze był pokazany cały wyścig. Na każdym z zakrętów wykonywali drift. Po kilku minutach auto Louisa było już na mecie, a za nim blondasek. Tommo wysiadł i szedł w naszym kierunku kiedy rzuciła się na niego jakaś blondynka z przytulasami. Odepchnął ją od siebie, na co zachichotałam. Podszedł do nas i przybił z każdym żółwika. Ku mojemu zdziwieniu pocałował mnie w policzek.
- I jak podobało ci się?- pokiwałam potwierdzająco głową z lekkim uśmiechem. Podobało to mało powiedziane. Od śmierci Kai’ a nie byłam na żadnych wyścigach. To jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu. Jestem mu wdzięczna za to, że mnie tu zabrał. Sama bym się nie odważyła. Przypomniał mi się mój pierwszy wyścig. To nieziemskie uczucie. – to się cieszę- objął mnie ramieniem- odwieźć cie, czy idziesz jeszcze do nas?
- Mi to obojętne
- To jedziemy do mnie- prowadził mnie w stronę samochodu. Wsiedliśmy i jechaliśmy do niego, do domu. – opowiedz mi o tym chłopaku ze zdjęcia, w twoim pokoju
- To trudne- zatrzymał wóz i spojrzał na mnie. Następnie umieścił swoją dłoń na moim udzie.
- Mi przecież możesz powiedzieć
- To Kai, został zabity. To tyle cała historia.
- Tęsknisz za nim?
- Loui ja go kochałam całym sercem. Możemy już jechać?- przytaknął i ponowie uruchomił silnik. Cała trasa zajęła niecałe 10 minut, przez które nie zamieniliśmy ze sobą słowa. Zatrzymał się przed domem, w którym miałam już okazję być. Tommo zajechał do garażu, w którym stały przeróżne samochody sportowe. Każde ulepszone, ale nie tak idealnie jak moje. Wysiadł, a później otworzył drzwi z mojej strony i pomógł mi wysiąść. Weszliśmy przez garaż do środka domu. Usadowiliśmy się w salonie, na sofie. Usiadłam wykładając nogi na szklany stolik. Loui oparł swoją głowę o moje uda i tempo gapił się w sufit. – opowiedz mi o sobie- powiedzieliśmy w tym samym momencie, na co zareagowaliśmy śmiechem. Streściłam mu większą część mojego życia oczywiście pomijając to czym się obecnie zajmuję i sprawy Vexy, czyli królowej wyścigów. Pytał o błahostki, czyli takie coś jak ulubiony kolor, film, piosenka, wykonawca, danie i tym podobne. Później on odpowiadał na te same pytania. Podczas gdy on opowiadał mi o wyścigach i jak został mistrzem ja bawiłam się jego włosami. Drzwi się otworzyły, a stanęli w nich przyjaciele Louisa.
- On ci pozwolił dotknąć włosów?!- zdziwiła się Bella- ostatnim razem, kiedy ja chciałam to zrobić dostałam po łapach- skrzyżowała ręce na piersi i przyglądała nam się.
- Czuj się zaszczycona- szatyn powiedział lekko zachrypniętym głosem, na co się zaśmiałam.
- Wiesz Katie kogoś mi przypominasz – zaczęła Nikki, a ja z nerwów zagryzłam wargę. Nie chcę, żeby ktoś z tego miasta wiedział kim jestem, a raczej byłam. Miałam tu zacząć od początku, miałam mieć nowy start. – tylko nie mogę sobie przypomnieć.
- Odwieziesz mnie już do domu?
- Nie możesz spać tutaj?- ziewnął.
- To może ja cię odwiozę?- zaproponował Malik.
- Okay- uniosłam głowę Louisa i wstałam, a następnie ruszyłam w stronę drzwi razem z Zaynem. Wyjechał z garażu  niebieskim Nissanem Maxima klik. Jechał nieco wolniej od Louisa, ale wciąż szybko. Z Malikiem jechało się inaczej, całą drogę przegadaliśmy. Mulat jest bardzo miły i sympatyczny. Podczas całej drogi do mojego domu śmialiśmy się w najlepsze, dlatego też nie zauważyliśmy kiedy byliśmy już na miejscu. Wysiadłam z samochodu i podziękowałam mu za podwózkę.
- Katie?- zawołał gdy już miałam wchodzić do domu. Odwróciłam głowę i popatrzyłam na niego- dobranoc- z uśmiechem na ustach mu pomachałam. Chłopak odjechał, a ja weszłam do domu.
- Gdzie byłaś?- przede mną jak duch pojawiła się Cami.
- A ty co bawisz się w moją matkę?
- Miałaś odpoczywać
- I odpoczywałam, dobranoc- wyminęłam ją i poszłam do siebie. Przebrałam się w krótkie dresowe szorty oraz błękitną bokserkę. Włosy rozczesałam i położyłam się do łóżka. Niestety nie potrafiłam zasnąć. Nawet po tych tabletkach. Spięłam włosy w kucyk i zeszłam na dół. Z szafki wyjęłam szklankę, a z lodówki mleko. Wlałam białą ciecz do naczynia i wypiłam. Ubrałam moje adidasy i poszłam do garażu. Zabrałam się za to auto Sama…
____________________________________
 No okay mamy już rozdział 5!! Wszyscy myśleliście, że Katie nie podoba sie pomysł Louisa i tu was zaskoczyłam ;p pojawiła sie też zakładka 'pytania do bohaterów' gdzie jak sama nazwa wskazuje możecie zadawać im pytania ;) ok no i pytanka:
1. Louis i Katie, do czego to zmierza? 
2. Czy Nikki dowie sie kim jest Katie?
3. Jak tam rozdział? Od biedy ujdzie?
Buźka miśki ;**

12 komentarzy:

  1. No zaskoczylas konkretnie! :D
    1 Love Love Lovveeeee! *___*
    2 kiedys tam sb przypomni :D
    3 ujdzie od biedy? Ahssjdgjajdvjdjdiss kocham opowiadanie to jest najlepsze a rozdzial jest boski cudowny i najlepszy!!!! <3
    Weny i buziaki ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  3. 1.Love.♥
    2.Po pewnym czasie sb przypomni.:)
    3. Rozdział jest boski, co ty chcesz. Bardzo lubie to opowiadanie.:*

    Czekam nn.
    Życze weny.

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Do czegoś więcej xD
    2. Pewnie się skapnie po jakimś czasie
    3. No pewnie, nawet bardzo

    OdpowiedzUsuń
  5. Awww! Zawał! Louis jest dla niej miły *__*
    Szerze chciałabym żeby ktoś tam poniżył Louisa na wyścigach i pobił ale nie tak dotkliwie, że aż do śmierci i Kate by się zdenerwowała ładnie mówiąc i zaczęła ścigać z tym kimś, wygrałaby oczywiście i po tym wszystkim ktoś by powiedział np."Ludzie patrzcie Vexy wróciła!" No i wtedy wszyscy by się dowiedzieli ;D Ten pomysł jest nawet niezły, ale nie wiem jak ty uważasz ^.^
    1.Tak to widać, że się do siebie zbliżają *.*
    2.Raczej tak ;D
    3.Rozdział jest zajebisty :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się podoba ten pomysł ;-)

      Usuń
    2. tez jestem za:) ula:)

      Usuń
  6. 1.To uczucia które pojawi się między nimi?♥
    2.Wydaje mi się, że sb przypomni...
    3.Bardzo fajny i ciekawy. Dużo się działo ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski
    Mam pomysł aby Louis zabrał Kaite na wyśćik a tam żeby był Toretto a chłopaki myślą że ona nie wie kim on jest i opowiadają jej co nieco o niej w trakcie historyjki podchodzi do nich Toretto ( jest miły) i chce pogadać z Katie a chłopaki podschują ich rozmowę i dowiadują się że Toretto to jej ojciec Louis i reszta są zdziwieni ...
    Resztę wymyśl ;-)
    Przepraszam za błędy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie napewno pojawi sie niedlugo taka scena poniewaz mam juz napisany taki rozdzial ;) musicie byc tylko cierpliwi (:

      Usuń
  8. Świetne i zaskoczyłaś mnie reakcją Katie.
    1. <3
    2. tak!
    3. ZAJEBISTY!
    weny ^^

    julka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej :D Nominowałam Cię do The Versatile Blogger. Więcej informacji : http://lifeisfullofsurprisesbitch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń